*
Naturalną koleją rzeczy, wygnany zostałem z piaskownicy, spod skrzydeł rodziców w ciemne i burzliwe odmęty dorosłości. Równocześnie zdaję sobie sprawę z różnicy między pełnoletniością a dorosłością, niemniej sukcesywnie (choć z drobnymi wyjątkami, od czasu do czasu, ot tak dla normalności) będę się starał tę różnicę zmniejszać. Tak czy siak – skończyła się łatwiejsza część, zaczyna się życie. Choćbym nie wiem jak się wzbraniał…
“[...] otaczający świat nieustannie na ciebie dybie, nigdy nie przepuści okazji, by wyrządzić ci zniewagę, przykrość lub krzywdę. Że tylko czeka, aż spuścisz portki, by natychmiast dobrać się do twej gołej dupy.” Andrzej Sapkowski “Narrenturm”
**
Dzisiejszy poranek był chyba jednym z najgorszych w moim życiu. Nie mówiąc o porannych telefonach i cholernym pragnieniu, by zostać w tym łóżku cały dzień, to głupio tak pewnego dnia się obudzić i po prostu stwierdzić, że jest się nagle odpowiedzialnym za tysiąc rzeczy. A przede wszystkim za siebie – a to chyba najtrudniejsze. Wszak wedle polskiego prawa, jestem człowiekiem pełnoletnim. Człowiekiem będącym w stanie antycypować konsekwencje swoich działań, oraz gotowym na ich ponoszenie. A szczerze mówiąc, sam się zastanawiam, czy taki jestem w istocie…
***
Chodzi mi po głowie, ostatnimi czasy, sporo rzeczy. Wszystkie je analizuję, kontempluje i szukam w nich sensu. Na jedno pytanie, odpowiedź już znalazłem.
Raz jeszcze zacytuję zatem Sapkowskiego, albowiem jest on absolutnym i niepodważalnym geniuszem słowa:
“A są rzeczy, których nie sposób zdobyć nawet magią. I są dary, których nie można przyjąć, jeśli się nie jest w stanie odwzajemnić ich… czymś równie cennym. W przeciwnym razie taki dar przecieknie przez palce. Stopi się niczym okruch lodu zaciśnięty w dłoni.”
****
Soundtrack do piątkowej nocy. We are the night!