Mam dość! Chcę uciec, znaleźć siłę i po prostu zostawić wszystko tutaj. Uciec od Gombrowiczowskiej gęby, stworzyć formę własną. Bezczelnie zwiać od schematów, oczekiwań, ciepła i bezpieczeństwa. W niepewne jutro, prawdziwe życie. Choćby w strach, pożogę, dym i nieznajomych. W coś nowego, niekreślonego. Po prostu pierdolnąć wszystkim i jechać… Gdzieś.
Chyba źle ze mną ;/